|
Specjalna relacja z zawodów zostanie
wyemitowana na antenie programu
Polsat Sport w środę, 20 maja o godzinie 21.00 oraz Polsat Play
w piątek, 22 maja o godz. 20:30 z następującymi powtórkami:
w niedzielę, 24 maja, o godz. 18:00;
w poniedziałek, 25 maja, o godz. 17:30;
w środę, 27 maja, o godz. 9:30.
Kolejne relacje zostaną wyemitowane w każde środy po zawodach na
antenie programów Polsat Sport i Polsat Play.
EMOCJONUJĄCY POCZĄTEK SEZONU MOTOCYKLOWEGO
2009
W
I Rundzie Wyścigowych Motocyklowych Mistrzostw Polski, Pucharu
Polski i Pucharach Markowych uczestniczyło ponad 200 zawodników
nie tylko z Polski, ale również z Litwy, Estonii, Łotwy, Danii,
Niemiec i Francji. Zmagania motocyklistów przyjechała oglądać
rekordowa liczba kibiców, którzy zjechali na Tor „Poznań” z
całej Polski, aby dopingować swoich ulubieńców. A naprawdę było
na co popatrzeć.
Wyścig łączonych klas Superbike i Superstock 1000 należał
do jednych z najciekawszych w historii poznańskiego obiektu.
Zawodnicy tasowali się wielokrotnie jadąc praktycznie łokieć w
łokieć. Pikanterii sportowej rywalizacji dodawał udział
Francuzów; Gwen’a Giabbani’ego (SUZUKI GRANDYSduo
TEAM) jednego z najlepszych w ostatnich
latach zawodnika Mistrzostw Świata Endurance oraz Dietrich’a
Guillaume (SUZUKI GRANDYSduo TEAM).
Obaj sportowcy spisali się na medal wygrywając wyścigi w swoich
klasach.
W
Superbike o dużym pechu mówić może sympatyczny Hubert
Tomaszewski (A. Wielkopolski), który mimo startu z pole position
nie ukończył wyścigu. Pod jego nieobecność przez praktycznie
cały wyścig prowadził Duńczyk Ken Jensen (LW Bogdanka Racing
Team), jednak na ostatnim
okrążeniu został wyprzedzony przez Dietrich’a Guillaume. Trzeci
na metę dotarł popularny Profesor Janusz Oskaldowicz (A.
Wielkopolski/LW Bogdanka Racing Team), zapowiadając ostry rewanż na kolejnej rundzie.
Guillaume Dietrich (Francja): wyścig
był bardzo trudny, Polacy są bardzo szybcy, a tor jest naprawdę
wspaniały i sympatyczny, bardzo się cieszę, że mogłem tutaj
przyjechać i wygrać. To było dla mnie naprawdę wspaniałe
przeżycie. Myślę, że Mistrzem Polski 2009 w Superbike zostanie
najszybszy, chciałbym to być ja.
Wyścig Superstock 1000 to pojedynek o pierwsze miejsce
między Gwen’em Giabbani i Bartkiem Wiczyńskim (A. Wielkopolski/Fastbiker.pl
Racing Team) oraz Marcinem Walkowiakiem (A. Wielkopolski/LW
Bogdanka Racing Team) i Piotrem Stachowiakiem (A. Wielkopolski/Fastbiker.pl
Racing Team). Bartek prowadził stawkę do dziewiątego okrążenia,
na dziesiątym kółku musiał jednak ustąpić rywalowi i stanąć na
drugim miejscu podium. Trzecie miejsce przypadło ostatecznie
Marcinowi.
Gwen Giabbani (Francja) - bardzo dobrze
się bawiłem, na drugim kółku pozwoliłem się wyprzedzić, ale
udało się nadrobić i wygrać.
Emocji nie zabrakło w kolejnym wyścigu przyszłych Mistrzów
Polski, czyli w klasie Superstock 600. Tutaj chrapkę na
tytuł najlepszego z pewnością ma Paweł Szkopek (A. Polski),
przedstawiciel Francji Kenny Foray (SUZUKI GRANDYSduo TEAM), Daniel Bukowski (A.
Wielkopolski/LW Bogdanka Racing Team) oraz Marcin Kałdowski (LKT
Wyczół Gościeradz/TORN LW Bogdanka Racing Team). W sobotnich
zmaganiach palmę pierwszeństwa trzymał Kenny, a o kolejne
miejsca walczyli między sobą Paweł, Marcin i Daniel. Ostatecznie
drugi dojechał Paweł, a zdobywca trzeciego miejsca Marcin
Kałdowski, tak opowiadał o wyścigu: -
Szczerze mówiąc liczyłem na więcej, odrabiałem
stratę po starcie, do pierwszego zakrętu dojechałem jako
czwarty, wiedziałem że od razu muszę przyśpieszyć i trzymać się
czołówki. Czołówka jest w tym roku bardzo mocna, warunki do
jazdy były trudne, więc taktyka była taka, aby jechać bardzo
szybko, ale też bez jakiś nieprzyjemnych sytuacji, np. wywrotki.
Nie wszystko odbywało się wg planu, wyprzedziłem
Daniela Bukowskiego, wyprzedziłem Pawła Szkopka, dojechałam do
Foray’a, już go prawie wyprzedziłem, ale niestety dojechaliśmy
do dublowanego zawodnika, który mi bardzo przeszkodził. Foray
odjechał mi na 30-40 metrów, wyprzedził mnie Paweł Szkopek i na
linię mety dojechałem jako trzeci. Nie odczuwam 100% satysfakcji
z tego wyścigu, ale cieszę się, że udało się zdobyć punkty do
Mistrzostw Polski. Mam nadzieje, że jutro będzie dobra pogoda do
ścigania się i odbiję sobie to co dzisiaj straciłem. Kenny Forey
ma przejechane bardzo dużo kilometrów na motocyklu, to zawodnik,
który startuje w Endurance gdzie wyścig trwa 24 godziny, więc
chwilowo jest „rozjechany”. W Mistrzostwach Polski jest co
najmniej 4 zawodników, którzy są w stanie z nim wygrać. Jeżeli
jutro pogoda dopisze, to zrobię wszystko aby go pokonać.
Drugi w sezonie 2009 wyścig Superstock 600 wygrał obolały
Paweł Szkopek, który swoje zwycięstwo dedykował tragicznie
zmarłemu Krzysztofowi Wydrzyckiemu – Redaktorowi Naczelnemu
Świata Motocykli. Paweł na czoło stawki przebijał się z trzeciej
pozycji, wyprzedzając prowadzącego na pierwszych okrążeniach
Daniela Bukowskiego oraz Kenny’ego Foray’a.
Paweł Szkopek - wyścig był niesamowity
z powodu walki z zawodnikiem Kenny’m Foray’em oraz z bólem żeber
i nadgarstka. Żebra bolały mnie tak bardzo, że kompletnie nie
czułem bólu nadgarstka, ale na pewno utrudniało mi to jazdę. Ból
odczuwałem tylko wtedy, gdy byłem pierwszy. Kiedy Forey
wychodził na prowadzenie nie czułem żadnego bólu, liczyło się
tylko, pojechać najlepiej jak potrafię ten zakręt, który jest
przede mną, po to aby go dopaść i wygrać wyścig. Ten wyścig
dedykowałem zmarłemu Krzyśkowi Wydrzyckiemu. Był z nami tyle
lat, chciałem dla niego wygrać. Byłem ostatnio u niego zapalić
znicz i obiecałem mu to zwycięstwo, jestem więc z tej wygranej
bardzo dumny. Szkoda mi tylko wczorajszego wyścigu, bo wiem, że
też mogłem być pierwszy, ale niestety odkleiło mi się siodełko
na którym siedzę, zacząłem się ślizgać i nie byłem w stanie
kontynuować jazdy. Dojechałem drugi, ale spokojnie, jesteśmy po
pierwszej rundzie, mamy po tyle samo punktów z francuskim
zawodnikiem, tak więc dla nas sezon jak by jeszcze się nie
zaczął. Fajnie, że jest super wyrównana walka, jest to piękne,
że się walczy z kimś tak szybkim i równym i na końcu się
wygrywa. Czekam z niecierpliwością na drugi wyścig w Brnie i na
powrót do Poznania.
Niewątpliwą atrakcją tegorocznych wyścigów jest start sławnego
boksera Przemysława Salety w klasie Pretendent. Przemek
wystartował na motocyklu Suzuki GSX-R10 z numerem
startowym „100”. Na metę przyjechał 16. Saleta wystartował razem
z innymi debiutantami, z których najlepszy okazał się Radosław
Jędrzejuk (Wrocławskie Tow.), drugi był Sivickis Domatas (SK
Iskera), a trzeci Grzegorz Łakomik.
Przemek Saleta o pierwszym w życiu starcie na torze wyścigowym:
- jestem zadowolony ze swojego startu,
bo tak naprawdę w czwartek pierwszy raz wyjechałem na tor. Moje
pierwsze okrążenia były wolne, generalnie cały czas się uczę. Po
przejechaniu zakrętu wiem, że mogłem go przejechać szybciej. Mam
zamiar wystartować w całym cyklu rozgrywek, po czeskich rundach
na początku sierpnia wracam do Poznania. Prawo jazdy na motocykl
mam od 1975 roku, jeździłem z przerwami, ostatnio z Adamem
Badziakiem i Jarkiem Stecem przejechaliśmy 11 tys. km po USA,
ale jest to zupełnie co innego niż jazda po torze. W czasie
dzisiejszego wyścigu pogoda nie dopisała, ale na moją korzyść
przemawia fakt, iż jeżdżę płynnie więc było mało prawdopodobne,
iż stracę przyczepność.
Do tegorocznych rozgrywek Pucharu Polski oprócz Pretendenta,
zaliczają się również dwa wyścigi
Rookie 600 i Rookie pow. 600.
W
Rookie 600 pierwsze miejsce zajął Marcin Kondratowicz (Motoklub
Olsztyn), drugie Artur Wielebski (A. Wielkopolski), a trzecie
Stanisław Assmann (A. Rzeszowski).
Artur Wielebski - mam 16 lat, w
pierwszym wyścigu w Rookie 600 zająłem drugie miejsce, wyścig
był dosyć trudny, na szczęście „wiozłem” się trochę za kolegę
Assmannem. Pod koniec zaatakowałem i udało się wygrać. Ten sezon
zostawiam sobie na naukę, w przyszłym roku chciałbym zostać w
tej klasie lub wystartować w Superstock 600.
W
Rookie pow. 600 wygrał Adam Rajek, drugi linię mety
przejechał Piotr Betlej, a trzeci Jarosław Pogwizd.
Adam Rajek - z początku było nerwowo,
na rozgrzewkowym okrążeniu jeden kolega wjechał w drugiego i się
wywrócił, musieliśmy powtarzać procedurę startową. W sumie
wystartowałem trzeci lub drugi. Od samego początku była ostra
walka, ja odpuściłem, chłopaki z przodu walczyli, Marian
Wiśniewski się wywrócił, ja odczekałem na dogodny moment i
wyprzedziłem Piotrka Betleja. W Pretendencie było dużo łatwiej,
tutaj jest dużo większa rywalizacja i presja wygranej.
Chciałbym rozwijać się w tym sporcie i znaleźć sponsora, bo
wiadomo że bez sponsora nie ma jazdy. Całe życie jeżdżę
motocyklem, na drodze nie da się wykorzystać możliwości tego
pojazdu, tak jak można to zrobić tutaj. Wole sobie pojeździć po
torze sześć razy w roku, niż cały sezon po ulicach. Po ulicach
jeżdżę teraz tylko samochodem.
Puchar Yamahy R1 i R6 walczył na Torze „Poznań” o cenne
punkty w sezonie 2009 po raz drugi, bowiem klasa ta
zainaugurowała sezon już 10 maja na czeskim torze w Brnie.
W
„R1” sobotni wyścig wygrał Waldemar Chełkowski, jednakże
z powodu wykluczenia, za niebezpieczną jazdę musiał oddać
pierwsze miejsce na „pudle” Andrzejowi Sztuderowi. Drugie
miejsce przypadło Marcinowi Dąbrowskiemu (WTS Wrocław), a
trzecie trafiło do Wojciecha Mańczaka (A. Wielkopolski). W
niedzielę Waldek postanowił nadrobić stracone punkty i mimo
kontuzji po sobotnich licznych upadkach wygrał wyścig. Drugi
linię mety przejechał Wojtek, a trzeci Andrzej.
Waldemar Chełkowski - w sobotnim
wyścigu pobiłem rekord, jeśli chodzi o upadki na torze, Profesor
Oskaldowicz miał rok wcześniej trzy „gleby” w trzech wyścigach,
a ja zaliczyłem trzy „gleby” w jednym. Jestem bardzo obity i
obolały, wczorajszy dzień był dla mnie tragiczny. Dzisiaj
znieczuliłem się troszeczkę maścią i stwierdziłem, że jeśli nie
wygram tego wyścigu po pierwszych trzech, czterech okrążeniach,
to go w ogóle nie wygram bo kondycja mi nie pozwoli. Na
szczęście udało się dojechać na pierwszej pozycji do mety.
Pozdrawiam wszystkich kibiców i zapraszam na kolejną rundę do
Poznania.
Największym pechowcem II rundy w klasie „R6” został
Marcin Małecki (A. Wielkopolski), który do piątego okrążenia
jechał tuż za Mateuszem Korobaczem (A. Wielkopolski/IV Liceum
Ogólnokształcące), niestety na szóstym kółku zaliczył upadek i
nie ukończył wyścigu. Aura, która pokrzyżowała zwycięskie plany
Marcinowi, została niespodziewanym sprzymierzeńcem 18-letniego
Mateusza, który nie dosyć, że w rewelacyjnym stylu wygrał swoją
klasę, to po raz pierwszy w trzyletniej historii Pucharu Yamahy
przyjechał na metę również, przed zawodnikami mocniejszej klasy
"R1". Drugie miejsce w klasie Mateusza zajął Norbert Jędrzejewski, a trzecie
Marcin Rzenno.
W niedzielnym wyścigu Marcin Małecki odzyskał wigor i
zgodnie ze swoim planem wygrał drugi w tym sezonie wyścig.
Mateusz, tym razem musiał się zadowolić drugą pozycją, a trzecią
Igor Piasecki (LW Bogdanka Racing Team).
Marcin Małecki - dzisiaj poszło
wszystko zgodnie z planem, niestety wczorajszy wyścig na mokrym
troszeczkę przeszarżowałem, Mateusz odjechał w punktacji
generalnej i teraz co najmniej trzy wyścigi muszę się bardzo
starać żeby go dogonić. Myślę, że jest to w zasięgu moich
możliwości. Następny wyścig mamy na torze w Oschersleben w
Niemczech, na którym nigdy nie byłem. Tam wyjdzie wszystko to,
co jest ukryte w zawodnikach, czyli doświadczenie, które każdy
nosi w sobie. Nie liczy się moc motocykla, tylko technika,
technika i jeszcze raz technika.
Mateusz Korobacz - wczoraj jak wszyscy
wiemy padał deszcz, starałem się więc jechać swoje, udało się
wygrać. Dzisiaj fatalnie wystartowałem, straciłem mnóstwo
pozycji, starałem się to odrobić przez cały wyścig, na
„Sławińskim” wjechałem na pasy, uciekł mi trochę przód i znowu
straciłem dwie pozycje, ale udało się nadrobić i dojechać na
drugim miejscu.
W
łączonym wyścigu startowali zawodnicy markowego Pucharu
Suzuki GSX-R600 oraz GSX-R pow. 600. Po dwóch
wyścigach w „GSX-R 600”
klasyfikację prowadzi Niemiec Volker Kreutzer, który w sobotę
przyjechał na metę trzeci, a w niedzielę poprawił się o jedno
oczko. W sobotę przed niemieckim zawodnikiem na metę
przyjechali Marcin Kondratowicz i Mateusz Bińkowski (A.
Wielkopolski). W niedzielę Volker przepuścił już tylko Sławomira
Maszczaka, a trzecie miejsce trafiło do Michała Orlikowskiego.
Volker Kreutzer - dzisiejsze wyścigi
bardzo mi się podobały, była bardzo dobra pogoda, opony spisały
się wyśmienicie, jechałem szybciej niż wczoraj. Jestem pierwszy
raz po 10 latach na torze w Poznaniu. Kilka razy w tym czasie
ścigałem się na innych torach, ale ze względu na moją pracę
zawodową nie podchodziłem do tego z należnym profesjonalizmem.
Tym razem zamierzam wziąć udział we wszystkich rundach pucharu.
Piotr Kałużka (A. Wielkopolski) -
dzisiaj było gorzej niż w sobotę, wczoraj zająłem w wielkich
bólach piąte miejsce. Wyścig był bardzo ciężki ze względu na
panujące warunki atmosferyczne. Padał deszcz i różne się rzeczy
działy po drodze, wiele osób nie dojechało, ale walka była
ciekawa. Dzisiaj było by lepiej, ciąłem się na łokcie z
Volker,em Kreutzer, było fajnie, niestety zacząłem regulować
dźwignię hamulca i przypadkowo wyłączyłem silnik. Zanim się
zorientowałem, byłem już daleko w tyle i musiałem sporo
nadrobić. Mam nadzieje, że następnym razem będzie lepiej.
Mimo, iż Arkadiusz Michalski pierwszy dojechał do mety w klasie
„GSX-R pow. 600” to z powodu dyskwalifikacji za niezastosowanie się do kary
przejazdu przez depot, jego miejsce na podium zajął Tomasz
Grabowski (LKT Wyczół Gościeradz). Obok niego stanęli kolejno
Przemysław Bosek oraz Damian Bochyński.
W
drugim wyścigu pech nie opuścił Arka, tym razem jego mechanicy
za późno zdjęli koce z opon, za co dostał ponownie karę
przejazdu przez depot. Tym razem zawodnik posłusznie wykonał
polecenie i po szaleńczym pościgu załapał się na ostatnie
miejsce na „pudle”. II rundę tym razem wygrał Zbigniew
Kalinowski, a drugi był Tomek.
Arkadiusz Michalski - weekend minął mi
bardzo pechowo, wczoraj wyprzedzałem na żółtej fladze i za to
pokazano mi flagę, której nie zauważyłem, w związku z tym nie
przejechałem przez depot. Mimo iż dojechałem na pierwszym
miejscu zostałem zdyskwalifikowany. Dzisiaj problem pojawił się
ponownie, przy procedurze startowej moi mechanicy przesadzili,
złamaliśmy przepis, który mówi o czasie trzymania koców na
motocyklu. Za to poniosłem karę przejazdu przez depot, zjechałem
do depot i spadłem na odległą pozycję. Robiłem co mogłem, udało
się do trzeciego miejsca. Myślę, że następnym razem będzie
lepiej. Bardzo dziękuję mojemu teamowi, rodzinie, żonie i moim
sponsorom.
Zmagania najmłodszych zawodników mogliśmy zobaczyć w Pucharze
Hondy CBR 125, tutaj startuje przedstawicielka płci
pięknej – Natalia Florek. Dzielna zawodniczka mimo, iż pierwszy
wyścig na torze zakończył się dla niej upadkiem, nie poddała
się. Ze swoimi mechanikami pół nocy reperowała motocykl i w
niedzielę ponownie pojawiła się na polach przedstartowych
meldując się na mecie na trzecim miejscu.
W
sobotnich zmaganiach razem z młodymi adeptami dwóch kółek
zobaczyć mogliśmy wcielającego się w rolę VIP-a Marcina
Kałdowskiego. Marcin wywalczył sobie trzecie miejsce,
przepuszczając tylko Krzysztofa Depta i Michała Stróżyckiego (A.
Wielkopolski). Z uwagi na to, iż VIP nie wlicza się do
klasyfikacji sezonu, trzecie miejsce przypadło Szymonowi
Kaczmarkowi (A. Wielkopolski). W niedzielnym wyścigu przed
Natalią na metę stawili się Wojciech Wróbel i Krzysiek.
Natalia Florek - wczorajszy wyścig był
dla mnie stresujący, ponieważ źle ruszyłam, straciłam dużo
pozycji, byłam chyba szósta, myślałam że pozostali zawodnicy
depczą mi „po ogonie”, a tak naprawdę byli dosyć daleko za mną.
Cały czas starałam się nadrobić stratę, niestety zbyt
ambicjonalnie podeszłam do sprawy, przedobrzyłam i na wyjściu ze
„Sławiniaka” zaliczyłam „glebę”. Pół nocy mechanicy pomagali mi
składać uszkodzony motocykl, udało się i dzisiaj mogłam
wystartować w kolejnym wyścigu. Dzielnie walczyłam o utrzymanie
trzeciej pozycji z Szymonem Kaczmarkiem i Michałem Stróżyckim. W
kolejnej rundzie postaram się zakończyć wyścig na lepszej
pozycji. Od zawsze bardzo lubiłam motocykle, jeździłam wcześniej
po szosach, parę razy byłam na treningach dla amatorów i
postanowiłam spróbować swoich sił w prawdziwych wyścigach.
Niesprzyjająca aura sobotnich rozgrywek spowodowała, iż
debiutujący Puchar Hondy Hornet zrezygnował z pierwszego
wyścigu i na obejrzenie Hornet-ów trzeba było poczekać do
niedzieli. Pierwsze zmagania wygrał zwycięzca zeszłorocznego
Pucharu Hondy CBR 125 Jakub Sudoł, który w nagrodę otrzymał od
Hondy możliwość startowania w tej nowej klasie. Drugi na metę
przyjechał Jakub Tupajka, a trzeci Robert Frysiak. Gościem
specjalnym pucharu został Mariusz Łowicki – dziennikarz
Ścigacza.pl, uczestnik Pucharu GSX-R.
Łukasz Bończak organizator Pucharów Hondy Hornet i Hondy CBR 125
- CBR jak wiadomo dedykowana jest
najmłodszym zawodnikom, dolny limit wieku wynosi 13 lat, średnia
wieku wynosi obecnie 16 lat. W naszych szeregach startuje od
tego roku młoda i ambitna zawodniczka Natalia Florek, która
dzisiejsze zmagania ukończyła na trzecim miejscu. W Pucharze
Hornet startują nieco starsi zawodnicy, są to już osoby
pełnoletnie, średnia wieku oscyluje w granicach 23 lat. Z
numerem 1 startuje Jakub Sudoł, który w zeszłym roku święcił
triumfy w Pucharze CBR 125 wygrywając cały cykl. Nagrodą jest
właśnie możliwość startów w Pucharze Horneta. W tej klasie mamy
na chwilę obecną 6 zawodników, na 7 motocyklu startuje gość
specjalny. W ten weekend z racji tego, że jeden wyścig został
odwołany, wystartował tylko jeden VIP, był nim Mariusz Łowicki
ze Ścigacza. Jako dziennikarz ma opisać swoje wrażenia, jakie
dostarczył mu motocykl na którym jechał.
Nie jest to motocykl stricte sportowy, ale da się
nim sportowo po torze jechać.
W Pucharze CBR-ki wczoraj gościem specjalnym był
Marcin Kałdowski, po raz pierwszy gościł jako VIP w naszym
pucharze. Zobaczymy kogo uda mi się namówić na kolejną rundę.
Dalszy ciąg motocyklowego serialu 2009 odbędzie się na czeskich
torach w Brnie i Moście, a my zapraszamy już 30-31 maja na I
Rundę Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski na Tor
„Poznań”.
|